5 lat ago
Zastanawiasz się, gdzie nad wodę w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego? Odpowiedź jest bliżej, niż myślisz! Wystarczy skierować się na północny-wschód od miasta, gdzie malowniczo rozlewa się Jezioro Bugaj. To nie tylko największy zbiornik wodny w regionie, ale także miejsce owiane tajemnicą i legendami, które sięgają odległych wieków. Zapraszamy Cię w podróż po historii i mitach Jeziora Bugaj – perły Piotrkowa Trybunalskiego, która zachwyca swoim pięknem i skrywa niejedną opowieść.

Jezioro Bugaj – skąd ta nazwa i co kryje w sobie?
Jezioro Bugaj zawdzięcza swoje powstanie rzece Wierzejce, która oplata Piotrków Trybunalski od północy i wschodu. To właśnie spiętrzenie jej wód między starymi traktami do Sulejowa i Koła dało początek temu rozległemu zbiornikowi. Choć dzisiaj jezioro jest stosunkowo płytkie i w wielu miejscach zarasta trzciną oraz tatarakiem, co zresztą można zaobserwować do dziś, w przeszłości, jak głoszą przekazy, miało być znacznie głębsze. Sama nazwa „Bugaj” również intryguje. Pojawiają się spekulacje, czy w tym rejonie, daleko za miastem, znajdował się niegdyś święty gaj, który w czasach pogańskich był miejscem kultu. Możliwe, że nazwa ta została przeniesiona na jezioro, które z biegiem lat obrosło legendami i tajemnicami.
Zatopiona wieś i dzwon, który bije z głębin
Jedna z najpopularniejszych legend związanych z Jeziorem Bugaj opowiada o zatopionej wsi i kościele. Mówi się, że w miejscu, gdzie teraz rozciąga się wodna toń, stała niegdyś murowana świątynia, a wokół niej tętniła życiem wieś. Niestety, mieszkańcy, choć ochrzczeni, prowadzili życie pełne grzechu i niegodziwości. Symbolem ich waśni i nienawiści był spór dwóch braci, którzy tak się z sobą zrażili, że wznieśli mur między swoimi gospodarstwami, by nigdy więcej się nie widzieć. Ich złość i nieprawości całego społeczeństwa ściągnęły na wieś gniew boży. Pewnego dnia ziemia się rozstąpiła, pochłaniając kościół i całą osadę. W miejscu tragedii powstało głębokie jezioro, „na trzech mężów głębokie”, jak mawiali starzy piotrkowianie.
Legenda głosi, że w Boże Narodzenie i w drugi dzień Wielkanocy, nad Bugajem można usłyszeć dźwięk kościelnych dzwonów. Jednak ten niezwykły koncert dostępny jest tylko dla ludzi o czystym sercu, sprawiedliwych i uczciwych. Ci, którzy nurkują w jeziorze, podobno mogą odnaleźć na dnie fragmenty murów – czy to kościoła, czy muru niezgodnych braci – ale lepiej ich nie dotykać, by nie ściągnąć na siebie nieszczęścia.
Dzwony Józi i Tereski – ludzka chciwość i pobożność
Kolejna opowieść związana z dzwonami Jeziora Bugaj dotyczy dwóch sióstr – Józi i Tereski. Pewnego dnia, idąc groblą i mostem wzdłuż jeziora do Piotrkowa, zauważyły w płytkiej wodzie dwa dzwony: duży i mały. Józia, silniejsza z sióstr, wydobyła duży dzwon, skuszona wizją bogactwa, jakie mogła uzyskać, sprzedając go piotrkowskim kupcom. W dawnych czasach taki dzwon był prawdziwym majątkiem. Tereska natomiast, która znalazła mniejszy dzwon, postanowiła zanieść go do Piotrkowa i oddać proboszczowi kościoła farnego. Tak też zrobiła, a mały dzwon umieszczono w sygnaturce kościoła, gdzie przez wieki przypominał o Teresce i jej pobożności.
Los Józi był zgoła inny. Kiedy próbowała unieść duży dzwon, by zanieść go do kupców, nagle straciła siły. Dzwon wypadł jej z rąk, potoczył się po płyciźnie i zniknął w głębinach Bugaju na zawsze. Mówi się, że czasami, w ciszy nad jeziorem, można usłyszeć cichy dźwięk tego dzwonu, leżącego gdzieś na dnie. Niestety, współczesny świat zgiełku i warkotu silników samochodowych często zagłusza tę subtelną melodię przeszłości.
Porwana zakonnica i kara dla grzesznika
Jeszcze inna legenda, odnaleziona w starych dokumentach klasztoru Dominikanek w Piotrkowie, opowiada o powstaniu Jeziora Bugaj w dramatycznych okolicznościach. W klasztorze odbywała się ceremonia obłóczyn młodej i pięknej dziewczyny, która wstępowała do zakonu. Na uroczystości pojawił się starosta piotrkowski (lub, jak głosi inna wersja, pewien możny starościański), który zapałał niezdrowym pożądaniem do nowicjuszki. Niepomny na świętość miejsca, postanowił porwać zakonnicę. Było to świętokradztwo i zbrodnia, za którą nawet szlachcic tracił cześć rycerską.
Wielmoża obmyślił chytry plan. Pewnego wieczoru pod klasztor podjechała kareta, z której wysiadła kobieta i poprosiła o wezwanie nowicjuszki. Kiedy młoda zakonnica wyszła do rozmównicy, przebrany za kobietę starosta porwał ją, wepchnął do karety i w szaleńczym tempie wywiózł do swojego dworu nad Wierzejką, wówczas zwaną Koprzywnicą. Przerażona zakonnica modliła się o ratunek. Kiedy kareta dotarła do dworu, w panującym mroku zakonnica wykorzystała chwilę nieuwagi porywacza i uciekła do pobliskiego lasu Bugaj, nie bacząc na niebezpieczeństwo spotkania dzikich zwierząt.
Starosta i jego ludzie ruszyli w pogoń, lecz nagle rozpętała się straszliwa nawałnica, która ich zatrzymała. Kiedy wrócili do dworu, ten wraz z panem i służbą zapadł się pod ziemię, a w powstałej wyrwie pojawiło się jezioro, które nazwano Bugajem. Legenda nie wspomina, czy zakonnica zdołała odnaleźć drogę do klasztoru, ale kara dla grzesznika była surowa i natychmiastowa.
Królewski dwór nad Bugajem – historia i polityka
Bugaj ma w swojej historii także epizod związany z polskimi królami. W XVI wieku, w dramatycznych okolicznościach po pożarze Piotrkowa w 1516 roku, podstarości piotrkowski Piotr Żochowski zbudował nad jeziorem drewniany dwór królewski dla króla Zygmunta Starego. Król potrzebował rezydencji na czas obrad sejmowych, ponieważ zamek piotrkowski nie był jeszcze w pełni ukończony.
Później, w czasach Zygmunta Augusta, dwór na Bugaju ponownie zyskał na znaczeniu. Król, skłócony z matką i częścią szlachty z powodu potajemnego małżeństwa z Barbarą Radziwiłłówną, wolał przebywać w zacisznym dworze nad jeziorem, z dala od zamkowych sporów i intryg. Sejm w Piotrkowie w 1548 roku był areną burzliwych debat przeciwko królewskiej małżonce, która wzbudzała kontrowersje. Król Zygmunt August, mimo nacisków, nie ugiął się i obronił swojego wyboru. Jednak po śmierci Barbary, dwór bugajski stał się dla niego miejscem wspomnień i ucieczki od zgiełku polityki. Po jego śmierci dwór popadł w ruinę i zniknął z krajobrazu.
Jezioro Bugaj dzisiaj – miejsce wypoczynku i rekreacji
Dziś Jezioro Bugaj to przede wszystkim popularne miejsce wypoczynku dla mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego i okolic. Choć warkot samochodów może zakłócać ciszę, nadal można tu znaleźć wytchnienie od miejskiego zgiełku. Jezioro oferuje możliwość kąpieli, wędkowania, a malownicze brzegi zachęcają do spacerów i pikników. Warto pamiętać, że spacerując brzegami Bugaju, przechadzamy się po ziemi nasiąkniętej historią i legendami. Może, w zamyśleniu, uda nam się usłyszeć cichy dźwięk dzwonu z zatopionego kościoła… Kto wie?
Pytania i odpowiedzi
Czy można pływać w Jeziorze Bugaj?
Tak, Jezioro Bugaj jest popularnym miejscem do kąpieli. Warto jednak pamiętać, że jest to zbiornik naturalny i należy zachować ostrożność.
Czy legenda o zatopionej wsi jest prawdziwa?
Legenda o zatopionej wsi to element lokalnego folkloru. Nie ma dowodów historycznych na istnienie wsi i kościoła, które miały zostać zatopione. Należy traktować ją jako ciekawą opowieść, która dodaje uroku temu miejscu.
Czy naprawdę można usłyszeć dzwon z dna jeziora?
Opowieści o dzwonie słyszanym z dna jeziora to część legendy. Prawdopodobnie dźwięki, które niektórzy przypisują dzwonom, są naturalnymi odgłosami jeziora lub otoczenia.
Czy warto odwiedzić Jezioro Bugaj?
Zdecydowanie tak! Jezioro Bugaj to piękne miejsce z bogatą historią i ciekawymi legendami. Jest to idealne miejsce na wypoczynek nad wodą, spacer, piknik czy wędkowanie. Warto samemu przekonać się o jego uroku!
eśli chcesz poznać inne artykuły podobne do Jezioro Bugaj: Piotrkowski Klejnot Natury i Legend, możesz odwiedzić kategorię Turystyka Rowerowa.
